Dom projekt

czwartek, 3. Listopad 2011

Przez rok pracowałam w gazecie „dom projekt” i stwierdzam szczerze, że nie był to dla mnie sprzyjający czasokres. Redakcja niekoniecznie mi sprzyjała. Całe to towarzystwo, które z pewnością myślało, że już jakiś czas pracuję w tej redakcji, że może mną wysługiwać się w jaki sposób się chce. Jednak takie były reguły tej redakcji. Szefostwo też niekoniecznie mi ufało. Otrzymywałam same łatwe zadania i w żadnym razie nie umiałam się tam zaprezentować, czy też pokazać wszystkim innym, że umiem znacznie więcej niż im się wydaje. Mieli mnie najzwyczajniej za przeciętną, młodą dziewczynę tuż po studiach. Nigdy w gazecie „dom projekt” nie powiodło mi się napisać tematu do kolumny o wnętrzach.

Żeby napisać tam artykuł trzeba było się bardzo dobrze wykazać. A bardzo dobrze pokazać oznaczało parzenie kawy i porządkowanie po innych przez dwa lata. Może i jest tośmieszne, ale nie do końca. Ja otrzymywałam prawie same newsy do opracowania, które w żaden sposób nie mówią o tym, czy umiesz tworzyć czy nie, czy jesteś dobrym dziennikarzem. Nie stanowiły naprawdę o niczym. Aż do chwili, kiedy przedłożyłam w tej redakcji rezygnację pracy. Pamiętam miny wszystkich pracowników, którzy usłyszawszy się o tym próbowali mnie namówić, że praca wręcz nie jest tak zła na jaką wygląda z pryzmatu pierwszego roku. Rozumiałam o co chodzi, nie dałam się zaagitować. Rozchodziło o to, że kiedy ja odejdę ktoś z nichprzez jakiś czas do momentu nie przyjdzie się następca za moją osobę, będzie zmuszony prowadzić rubrykę z newsami, parzyć kawę i prowadzić wszystkie jak najmniej dziennikarskie zadania, które ja wykonywałam w reakcji „Ładny dom” od około roku. Ale teraz mówię im do zobaczenia i nie zamierzam tam powracać.

No tags for this post.

Comments are closed.